Historia

Szkoła Podstawowa w Czerninie rozpoczęła naukę w języku polskim w 1946 roku.

Zdjęcie poniemieckie

Zdjęcie poniemieckie

„Tak wyglądała szkoła za czasów niemieckich przed remontem,
który miał miejsce również w okresie przedwojennym.
Remont obejmował: zmiana dachówki, założenie rynien okapowych.
Lewe skrzydło, gdzie mieściło się mieszkanie nauczycielskie nie uległo
zmianie. Natomiast prawe skrzydło o trzech oknach małych, gdzie
mieściła się sala szkolna, zmieniło się o tyle, że powiększono okna
i dobudowano jeszcze część budynku, którą to przeznaczono na
mieszkanie dla drugiego nauczyciela. W piwnicy tegoż
nowozbudowanego mieszkania zainstalowano hydrofor z pompą
i motorem elektrycznym. Ponadto ściany całego budynku na
zewnątrz otynkowano na kolor jasny. Rok kapitalnego remontu
jest mi nieznany. Drzew przed wejściem nie było.
Prawdopodobnie po tym remoncie na pamiątkę posadzono
te oto lipy, które widać na zdjęciu poniżej,
a które dziś są już dużymi drzewami.

Zdjęcie poniemieckie

Zdjęcie poniemieckie

Stąd wniosek, że musiało to być około 30 lat. „

            /fragment z kroniki szkolnej – 1946r. Monika Kobylińska/

„Do Czernina po raz pierwszy przyjechałam 2 I 1946r. Budynek szkolny
zajmowany był w tym czasie przez jednostkę wojsk radzieckich. Mieszkał
tu komendant niejaki Andrjejew, a w salach szkolnych mieściły się
magazyny zboża. Po raz drugi przyjechałam tutaj na początku sierpnia
1946r., gdyż w maju tegoż roku wieś opuściła jednostka radziecka,
a sprawowanie administracji przeszło w ręce Polaków, którzy osiedleni byli
(jeszcze) dopiero w 50%. Resztę wsi zajmowali jeszcze Niemcy.
Czernino podlegało gminie z wójtem na czele w Dygowie,
które nosiło pierwotną nazwę Dżegowo. Budynek ten był o tyle
zniszczony, że nie posiadał żadnego sprzętu szkolnego za
wyjątkiem kilku ławek dwuosobowych na strychu, nie było
szyb kompletnych w oknach, a w sali od ogrodu brakowało
nawet ram okiennych. Sprzęt przy pomocy władz jak wójt
w osobie Kiljana z Dygowa, sekretarza Machnickiego, mego
małżonka – agronoma gromadzkiego zdołaliśmy wyhandlować
od jednostki wojskowej radzieckiej w Mechęcinie. Wieś ta długo
jeszcze była administrowana przez wojska radzieckie i zajmowana
przez ludność niemiecką. Przywieźliśmy kilka ławek 3-osobowych,
które choć stare dobrze się trzymają, szafy 2, katedrę, kilka
poniemieckich map, globus. Tym sprzętem umeblowana została
duża sala, w której miały odbyć się lekcje. Początkowo zapowiadało
się, że dzieci będzie niewiele, gdyż część wioski zajmowali jeszcze Niemcy.
Napływ ludności polskiej wciąż trwa.”

            /fragment z kroniki szkolnej – 1946r. Monika Kobylińska/

Rok szkolny 1946/1947

W prymitywnie urządzonej sali bez ram i szyb w oknach dnia 3 września
rozpoczęła się nauka w języku polskim z udziałem wyłącznie dzieci polskich.
Do szkoły tejże uczęszczają dzieci ze wsi: Stramnica (szkoły nie posiadała),
Stramniczka i z Czernina. Liczba ogólna zapisanych i uczęszczających
dzieci wynosi 85 na początku roku szkolnego. Realizuje się program
czterech klas o jednym nauczycielu (Kobylińska Monika). Prócz nauki
wytyczonej programem dzieci uczą się tańców ludowych, wierszy
i przedstawienia. W drugi dzień Świąt (25 XII) dzieci występują na scenie
po raz pierwszy. Na program składa się przedstawienie
pt. „Koraliki” – (jasełka), deklamacje oraz tańczą Krakowiaka
w strojach krakowskich uszytych w szkole przeze mnie.
Po występach wszystkie dzieci otrzymają paczki (sporządzone
przez rodziców). Jest też duża choinka ubrana zabawkami
wykonanymi przez dzieci na zajęciach praktycznych.
Krakowiak długo był oklaskiwany a na wołania „bis”
dzieci tańczą go po raz drugi. Ogólnie panuje bardzo
miły nastrój i duże zadowolenie tak i u dzieci jak i u rodziców.
W okresie zimowym w godzinach wieczornych szkoła nawiedzana
jest prawie co dzień przez młodzież starszą oraz starsze osoby.
Ćwiczę wtedy z dorosłymi sztukę pod tytułem „Małżeństwo Loli”
która miała być wystawiona w Święta Wielkanocy, co zresztą
się doskonale udało. Aktorzy odnieśli sukces, a ludność była
zachwycona. Na występy zjechało się społeczeństwo z sąsiednich
wiosek. W ciągu roku szkolnego nie przeprowadziło się żadnych
remontów. Liczba dzieci wzrasta, przyjeżdżają coraz to nowe
polskie rodziny. Odzyskane ziemie zaludniają się. Z końcem
roku szkolnego liczba dzieci wynosi 97. Zakończenie roku
szkolnego odbywa się w pogodnym nastroju, chociaż nie
brakuje i takich którzy nie otrzymali promocji, uczęszczać
będą do tej samej klasy.”

            /fragment z kroniki szkolnej – 1947r. Monika Kobylińska/

Rok szkolny 1947/1948

Klasy III i IV

Klasy III i IV

„Rok szkolny 1947/48 rozpoczyna się o dwóch nauczycielach,
ponieważ liczba dzieci w ubiegłym roku szkolnym była zbyt duża
na jednego nauczyciela. W tym roku liczba dzieci na początku
roku szkolnego wynosi 98. Realizujemy program w zakresie
czterech klas. Klasy mamy pojedyncze. Należą do obwodu
szkolnego nadal wioski: Stramnica, Stramniczka, Czernino.
Klasę IV i I prowadzi Kobylińska M. Klasę III i II – Dernowski Piotr.
W związku z tym uruchomiona została druga sala lekcyjna.
Remont w postaci bielenia ścian wykonali miejscowi mieszkańcy
na zlecenie gminy w Dygowie.

    Szkoła zaopatrzona w opał i sprzątaczkę pracuje w całej pełni.
W grudniu trwają znów przygotowania do obchodu choinki.
Paczki sporządza komitet rodzicielski ze zbiórki naturaliów
(mąka, tłuszcz, itp.). Wszystkie dzieci otrzymują jednakowe paczki.
W październiku wieczorami w szkole znów gwarno. to starsi i młodzież
ćwiczy sztukę „Wróżby na św. Andrzeja”, która ma być wystawiona
przed samym adwentem. Występ udał się doskonale, a mój zespól
amatorski nabrał już rozgłosu. Przez listopad, grudzień i styczeń
we wsi odbywał się kurs kroju i szycia. Zorganizowany przeze
mnie przy pomocy samopomocy chłopskiej. Na zakończenie
urządziłam występy artystyczne dla kursu. W obchodzie
święta 1-majowego szkoła bierze niezwykły udział.
Chłopcy z klas IV i III maszerują na przedzie poprzebierani
za Indian, w długich białych koszulach, na głowach różnorakie
czapki upstrzone indyczymi i kogucimi piórami. W rękach
łuki, piki i kolorowe tarcze (wycinanki z kolorowego papieru).
Dziewczęta znów reprezentują różne narody. Idą cyganki
w długich wzorzystych sukniach, okryte chuścinami.
Jedna z nich niesie w zapasce dużą lalę, inne karty itp.
Idą krakowianki itp. Chłopców przygotował kol. Dernowski,
dziewczętami zajęłam się ja. Jedni nas prześmiewali, inni patrzyli
z podziwem. W dobrej atmosferze rok szkolny dobiega końca.
Zakończenie bezceremonialne. Pożegnanie dzieci, rozdanie
świadectw i na tym kończy się rok 1947/48.”

            /fragment z kroniki szkolnej – 1948r. Monika Kobylińska/

Rok szkolny 1948/1949

„Rok szkolny 1948/49 rozpoczyna się 1 IX o 2 nauczycielach w zakresie
klas I-IV. Obsada personelu nauczycielskiego taka sama jak
w roku ubiegłym, to jest: Kobylińska Monika i Dernowski Piotr.
Do obwodu szkolnego należą nadal: Stramnica,
Stramniczka i Czernino. Liczba dzieci w:

kl I    – 21

kl II   – 29

kl III  – 28

kl IV – 19

 

razem: 97 dzieci

        Od 1 X 48r. szkoła zostaje o jednym nauczycielu.
Nauczycielka Kobylińska Monika odchodzi na urlop macierzyński, (…).

        Choinkę noworoczną organizuje nauczyciel Dernowski Piotr
w początku stycznia. Występy artystyczne pomaga organizować
jego żona. Paczki sporządzono z dobrowolnych datków w postaci naturaliów.

        We wrześniu 1948r. w szkole tutejszej odbywa się rejonowa
konferencja kier. szkół. Lekcję pokazową prowadzi Dernowski Piotr.
Obiad organizuje w swoim mieszkaniu Kobylińska M. Konferencje
rejonowe organizowane są co 2 miesiące: w listopadzie odbyła
się w Kukini, w lutym w Stójkowie, w kwietniu we Wrzosowie,
w czerwcu w Gąskowie.

        18 marca uroczyście obchodzi się 4-tą rocznicę Zdobycia Kołobrzegu.
Dzień jest wolny od zajęć. Dzieci biorą udział wraz ze starszym
społeczeństwem w uroczystościach powiatowych. Sporządza
się transparenty na uroczysty wyjazd do Kołobrzegu.

        W czerwcu dzieci biorą udział w gremialnym poszukiwaniu stonki
w czasie zajęć szkolnych. W tym też miesiącu po raz pierwszy
przyjeżdża do szkoły kino szkolne. Wyświetlono film
pt. Przygody Piotrusia, produkcja cegły, barczatka sosnówka,
wydobywanie wapna.

        W ciągu roku szkolnego przybyło 8 dzieci, wobec czego
liczba ogólna dzieci we wszystkich klasach w końcu roku
wynosi – 105. Dnia 25.06 zakończono rok szkolny 1948/49.”

            /fragment z kroniki szkolnej – 1949r. Monika Kobylińska/

Rok szkolny 1949/1950

„Szkoła nadal realizuje program klas I – IV lecz już tylko o 1 sile
nauczycielskiej. Nauczyciel Dernowski został przeniesiony
do Korzystna pow. Kołobrzeg z tego powodu, że w Stramnicy
została uruchomiona szkoła. Tak więc spory procent dzieci
odchodzi z tej szkoły do szkoły własnej na miejscu.
Ponieważ ogólna liczba dzieci znacznie się zmniejszyła
nie przysługują szkole 2 etaty nauczycielskie.

Liczba dzieci na początku roku przedstawia się następująco:

        kl I    – 13

        kl II   – 12

        kl III  – 10

        kl IV – 21

        razem: 56 dzieci

        Klasy są łączone: I z II i III z IV.

        W ciągu roku odbywają się konferencje rejonowe kierowników
szkół jak w Ustroniu Morskim, Obrotach, Dębogardzie oraz
dość często są wyświetlane filmy szkolne.

        W tym też roku dzieci po raz pierwszy doznają opieki lekarskiej.
W ciągu roku są dwukrotnie badane przez przyjezdną grupę
lekarzy oraz są szczepione szczepionką przeciwgruźliczą.

        W końcu roku organizowane są gminne dożynki w Dygowie,
w których to biorą udział również i szkoły. Szkoła nasza prowadzi
cały pochód, gdyż dzieci poubierane jako żeńcy stanowią atrakcję.
Chłopcy w białych koszulach, wyłożonych na wierzch, przepasani
krajką, w kapeluszach wiejskich żniwiarzy, spodnie długie odwinięte
powyżej kostek, kroczą z kosami na ramieniu. Kosa zrobiona
z grubszego kija i rączki, a zamiast stali – tektura. Niektórzy
doprawili nawet „sztrychołki” – osełki. Za nimi idą dziewczęta
w ludowych wiejskich strojach, każda niesie pęk kłosów ze słomą i kwiaty.

        Zaraz po feriach zimowych przy pomocy rodziców urządzona
była choinka dla dzieci. Paczki tym razem sporządzali rodzice dla swych
dzieci, nawet przedszkolnych z tych powodów, że zbieraniem
naturaliów nie było komu się zająć, ani też nie było funduszu.

        Święto 1-maja obchodzone było w Dygowie jako uroczystość gminna.

        Dnia 23 czerwca zakończono rok szkolny 1949/50.”

           /fragment z kroniki szkolnej – 1950r. Monika Kobylińska/

Rok szkolny 1950/1951

„Szkoła w dalszym ciągu jako jednoklasówka realizuje program nauczania
w zakresie klas I – IV o 1 nauczycielu, ponieważ napływ ludności polskiej
powoli się stabilizuje.

Pozostałe z dawnego okresu rodziny niemieckie z Czernina już kompletnie
wyjechały. Gospodarstwa zajęły rodziny polskie, przeważnie w młodym wieku.

Liczba dzieci w klasach przedstawia się następująco:

        kl I    – 15

        kl II   – 9

        kl III  – 9

        kl IV – 14

        razem: 47 dzieci

        Klasy są łączone: I z II i III z IV.

W październiku 1950r. rozpoczął się w szkole tutejszej kurs dla analfabetów,
których według spisu na liście było 14. Jednakże nie wszyscy uczęszczali.
Początkowo wykładowcą na tym kursie była Baiger Urszula lecz po miesiącu
przejęłam ten obowiązek sama. Słuchacze byli to przeważnie ludzie starsi.
Niektórzy z nich robili nawet dobre postępy. Często trzeba było wodzić
spracowaną starą rękę słuchacza, ażeby nauczyć go sztuki pisania.
Lepiej przedstawiała się sztuka czytania – tu szło lżej. Mniejsza część
z nich niewiele skorzystała, czy to przez wmawiane w siebie, że już zbyt
późno na naukę, czy też przez brak chęci. Postępować trzeba było
z nimi oględnie, delikatnie i taktownie. Kurs ten zakończył się w końcu
kwietnia, z nastaniem wiosny wieczory się skróciły i zajęcia w polu
nie pozwalały kursantom uczęszczać.

W grudniu w dn. 3, 4, 5, 6, 7 była przerwa w nauce, brałam bowiem
udział w narodowym spisie powszechnym.

W roku tym urządzona została biblioteka szkolna licząca zaledwie
kilkanaście tomów, jednak zasilana systematycznie przez Wydział Oświaty,
liczba tomów wzrastała. Dzieci wypożyczały książki bardzo chętnie.
Była też w szkole biblioteka dla dorosłych, stanowiąca punkt
biblioteczny biblioteki gminnej Dygowo. Ta istnieje już od 2 lat.

Zimą dużo korzystam z dziećmi szkol. ze sportu zimowego. Jeździmy
sankami „kuligiem” na lekcjach wychowania fizycznego, albo też
hasamy na lodzie na łyżwach. za moim przykładem połowa dzieci
umie jeździć na łyżwach, brak nam tylko pagórków w najbliższej
okolicy, nie omieszkalibyśmy skorzystać z saneczkowania i nart.

Jak corocznie, wraz z rodzicami zorganizowałam choinkę z paczkami
i występami artystycznymi szkolnych dzieci.

W kwietniu trwają gorączkowe przygotowania do obchodu święta 1-maja.
W szkole zorganizowałam akademię dla ludności miejscowej.
Bez niczyjej pomocy przygotowałam i część artystyczną i referat.
Na tej akademii szkoła nasza otrzymała w darze od
Gminnej Rady Narodowej z Dygowa aparat radiowy marki „Aga”.

Dnia 8 marca urządziłam akademię, w której brały udział w występach
artystycznych dzieci.

W ostatnich tygodniach zajęć szkolnych czerwca wszystkie dzieci
pojechały na wycieczkę do Kołobrzegu, nad morze.
Zwiedziły latarnię morską. Na tym zakończył się rok szkolny 1950/51.”

       /fragment z kroniki szkolnej – 1951r. Monika Kobylińska/

Rok szkolny 1951/1952

„Szkoła podniesiona o stopień organizacyjny realizuje program
w zakresie klas I – V. Drugim nauczycielem jest Lipiński Adam
zamieszkały we wsi Stramniczka. Do pracy dojeżdża rowerem.

       Klasa I liczy 11 uczniów.

       Klasa II liczy 13 uczniów.

       Klasa III liczy 8 uczniów.

       Klasa IV liczy 10 uczniów.

       Klasa V liczy 25 uczniów.

                   razem: 77 uczniów.

        Klasy połączone są następująco: klasa I uczy się oddzielnie
i przychodzi w godzinach późniejszych, klasa II z III oraz IV z V.
Opiekunem kl. I i IV+V jestem ja, zaś klas II i III jest
nauczyciel Lipiński Adam. Jest to młody nauczyciel, absolwent
szkoły 11-letniej w Kołobrzegu z kursem pedagogicznym (…).
Kierownikiem szkoły jestem ja – Kobylińska Monika.

 (…)

        Od kwietnia odchodzę na urlop macierzyński. Wracam do pracy
na samo zakończenie roku szkolnego. (…) Lekcje odbywają się
nieregularnie (…). Lipiński zresztą uczy sam pięć klas, nie ma zastępstwa.
Do piątej klasy uczęszczają dzieci z Dębogardu, gdzie znajduje się szkoła
o jednym nauczycielu I – IV. Do klasy VI i VII uczęszczają dzieci
również z Czernina do szkoły 7-klasowej w Dygowie.

        Nauczyciel zorganizował wycieczkę do Kołobrzegu dla klasy
IV i V w celu zwiedzenia wystawy gazetek ściennych
w Szkole Podstawowej nr1.”

       /fragment z kroniki szkolnej – 1952r. Monika Kobylińska/

Rok szkolny 1952/1953

„Szkoła w roku szkolnym jest na tym samym stopniu organizacyjnym,
to jest klasy I – V. Zmieniony został tylko nauczyciel, który na własną
prośbę przeniósł się do innej placówki w powiecie na stanowisko
nauczyciela kierującego na jednoklasówkę. Na jego miejsce przybyła
nauczycielka (…) Irena Chudzik z powiatu Drawsko.

Liczba dzieci:

        kl I    – 7

        kl II   – 12

        kl III  – 10

        kl IV – 7

        kl V – 12

        razem: 48 dzieci

Wychowawca kl. I i V+IV – Kobylińska Monika

Wychowawca dla klas: II +III – Chudzik Irena

        Jeszcze w końcu września zaczyna się gorączkowa praca nad
mającymi nadejść wyborami do Sejmu RP.L. Prócz pracy
uświadamiającej wśród dzieci, a poprzez dzieci i starszego
społeczeństwa, trwają przygotowania do występów artystycznych
młodzieży dorosłej. Ćwiczą sztukę jednoaktówkę pt. „Naród ma głos”
(uchwalenie Konstytucji RP.L). Zespół mój towarzyszył dwóm
kandydatom na posłów województwa Koszalińskiego w czasie
spotkań z wyborcami w Gościnie i Sławobożu pow. Kołobrzeg.
Występy są bezpłatne. Do wymienionych miejscowości dostajemy
się samochodami ciężarowymi wraz z kandydatami na posłów.
Wracamy późną nocą.

        W lutym w Kołobrzegu odbywają się eliminacje różnych
zespołów amatorskich. Mój zespół bierze również udział,
a w miejsce aktora który odszedł do wojska, staję sama.
Gram rolę starego dziadka, a równocześnie reżyseruję.
Otrzymaliśmy wtedy II nagrodę w eliminacji a mianowicie
komplet tenisa stołowego wraz ze stołem.

(…)

W ciągu roku przyjeżdża do szkoły kino szkolne. Przed 1-majem
znów przygotowania zaprzątają umysły. Sprząta się boisko,
dekoruje się szkołę. Sama uroczystość odbywa się w Dygowie,
dzieci biorą udział w pochodzie o czym
świadczą poniżej zdjęcia fotograficzne.

1 maja 1953

1 maja 1953

1 maja 1953

1 maja 1953

(…) Po obchodzie zajęcia lekcyjne trwają nadal. Na zakończenie
dzieci starszych klas dają występy artystyczne. Rozdaniem
świadectw, jak w czasie minionych lat kończy się rok szkolny.”

       /fragment z kroniki szkolnej – 1953r. Monika Kobylińska/

Rok szkolny 1953/1954

„Szkoła rozpoczyna nowy rok szkolny o 2 siłach nauczycielskich. Na miejsce
nauczycielki Ireny Chudzik, która przeniosła się do swego powiatu,
skąd przybyła, został skierowany nauczyciel Rolecki Jan absolwent
Liceum Pedagogicznego z Kielc. Realizujemy nadal program
klas I – V. Nauczyciel mieszka w budynku szkolnym na górze
tak jak jego poprzednicy. Ja mieszkałam początkowo to jest
od roku 1946-1950 w domu niedaleko szkoły. Od 1950 roku mieszkam
w budynku szkoły na dole.

Liczba dzieci przedstawia się jak poniżej:

        Klasa I liczy 12 uczniów.

        Klasa II liczy 8 uczniów.

        Klasa III liczy 7 uczniów.

        Klasa IV liczy 10 uczniów.

        Klasa V liczy 3 uczniów.

                   razem: 40 uczniów

        Ponieważ klasa V liczy tylko 3 uczniów, Wydział Oświaty postanawia
uczniów tej klasy wysłać do szkoły zbiorczej w Dygowie, a nauczyciela
Roleckiego Jana przenosi do szkoły w Marzynie w tym samym powiecie.
Jednakże Rolecki za kilka tygodni zostaje wciągnięty do służby
wojskowej (czynnej). Tak więc od 18 września 1953r. szkoła ta staje
się znów jednoklasówką. Mozolnie płyną dni w łączonych klasach,
najgorzej jest w klasach I+II. Liczba stosunkowo większa, dzieci ruchliwe.

        Prócz procesu nauczania i wychowania w szkole pracuję znów
społecznie. W czasie zimowych wieczorów ćwiczę znów sztukę
pt.: „Przygody Szwejka” – (4 aktówka). Praca ciężka i długa.
Zespół liczy dużo członków, bo liczna obsada, sztuka długa,
ale za to wesoła. Na zakończenie karnawału dajemy występ.
Ludności po same brzegi w sali Domu Ludowego. Występ udał się
doskonale, bo aktorzy wczuwali się w swoje role i sama treść
sztuki wesoła i humorystyczna. Z występem tym pojechaliśmy
nawet do Kołobrzegu. Początkowo witano nas takimi słowami:
„O! artyści z PGR-u.” Po pierwszym akcie nasłuchiwałam tylko
czy nie gwiżdżą, bo informował nas stróż Domu Kultury, że tutaj
zaraz gwiżdżą. Ale ani po pierwszym akcie, ani do końca nie było
gwizdów. Przeciwnie nieraz wołano „brawo” a czasem „bis”.
To mnie i mój zespół podbudowało. Zebraliśmy wtedy sporo forsy
z występu. Za te pieniądze młodzież urządziła sobie świetlicę,
zakupiła radioaparat, stoliki, krzesełka i trochę gier świetlicowych.

        Święto 1-majowe na wesoło reprezentowane było przez szkołę.
Na przedzie pochodu jechał wózek zaprzężony w małego konika.
Na wózku leżało kilka worków wypełnionych słomą. Miały to być
worki ze zbożem. Koń i wózek udekorowany kolorowymi papierami.
Na workach siedział harmonista (Chmielnicki – ojciec ucznia)
i wygrywał wesoło. Za wozem kroczyło kilku chłopców (uczniów)
ubranych jak rolnik – siewca. Biała płachta przez ramię i sieli
przy trybunie. Za nimi kroczyła cała szkoła. chciałam przez
to podkreślić „Siew pokoju” pod tym hasłem odbyły się państwowe
siewy wiosenne w tym roku.

        Krótkimi występami artystycznymi zakończył się rok szkolny
1953/54. Świadectwa przyniosły tylko nielicznym jednostkom
niepomyślne wyniki.”

        /fragment z kroniki szkolnej – 1954r. Monika Kobylińska/

Rok szkolny 1954/1955

„Rok szkolny zaczyna się gwarem wypoczętych i opalonych dzieci lecz
tylko w zakresie klas I-IV. Dzieci starszych klas to jest V, VI i VII
uczęszczają do szkoły zbiorczej.

Do klasy I uczęszcza – 9 uczniów

Do klasy II uczęszcza – 18 uczniów

Do klasy III uczęszcza – 8 uczniów

Do klasy IV uczęszcza – 8 uczniów

                           razem: 43 uczniów

Praca niełatwa, dzieci młodsze ruchliwe przy tym klasy łączone
I z II i III z IV. Najtrudniej pracować w zmianie klas I i II.

Na początku listopada wyruszyliśmy pieszo do lasu na wycieczkę.
Celem było poznawanie drzew po korze, a przy tym zbieranie nasion buczyny.
Nasiona te oddaliśmy w leśnictwie. Uzyskane pieniądze w sumie
99,- zł wpłynęły do kasy Komitetu Rodzicielskiego, który gromadził
fundusze, gdyż zamierzał ogrodzić boisko szkolne. Boisko to nie miało
wcale ogrodzenia. Było wiele z tym kłopotu bo dzieci często
rozbiegały się i przebywały na ulicy. Tam często przejeżdżały samochody,
a kierowcy nie przestrzegali przepisów ruchu drogowego. Jesienią też
Komitet Rodzicielski zakupił drewno na ogrodzenie, ojcowie w lesie
wycinali drzewa, wozili przed szkołę i zimą strugali z kory,
rżnęli i własnoręcznie wyrabiali sztachety. Skoro tylko mrozy
puściły zaczęła się znów praca na boisku. Kopali doły,
zakopywali słupy, zakładali żerdzie i przybijali sztachety.
Do 11 maja płot stanął gotowy. Była to ofiarna praca rodziców.

W grudniu odbyły się wybory do Rad Narodowych. Odtąd w Czerninie
mamy utworzoną własną Radę Narodową na miejscu w lokalu u Palucha.
Dekorowaliśmy lokal wyborczy kwiatami, zielenią, wstęgami
o narodowych kolorach. Dzieci zwiedziły przed wyborami kabiny,
urnę wyborczą i cały lokal. Po wyborach to jest już w styczniu 1955r.
nowowybrani radni z przewodniczącym Ketnerem odbywali pierwszą sesję.
Dzieci witały nowych przedstawicieli władzy ludowej występami
artystycznymi w czasie sesji. Na program składał się taniec kujawiak,
inscenizacja piosenki „Tysiące rąk”, deklamacja.

W końcu czerwca przed zakończeniem roku szkolnego zorganizowałam
wycieczkę do Słupska. Celem wycieczki było zapoznanie się z miastem.
dzieci dowoli najeździły się tramwajem, zwiedziły
Powszechny Dom Towarowy i inne sklepy. Koszty wycieczki
pokrywały dzieci same.

Dnia 25 czerwca rozdaniem świadectw zakończono rok szkolny.”

        /fragment z kroniki szkolnej – 1955r. Monika Kobylińska/

Rok szkolny 1955/1956

„Ponieważ liczba dzieci wzrastała pod koniec ubiegłego roku, wśród
mieszkańców krążyły żądania utworzenia klas wyższych niż było dotąd.
Takie zadanie zresztą wysunął Front Narodowy – nowowybranej
i utworzonej Radzie Narodowej do zrealizowania.

Od września 1955r. powstała klasa piąta. Przydzielony został nauczyciel
wykwalifikowany Zarzycki Ryszard.

        Klasa I liczy 23 uczniów.

        Klasa II liczy 15 uczniów.

        Klasa III liczy 8 uczniów.

        Klasa IV liczy 8 uczniów.

        Klasa V liczy 13 uczniów.

                   razem: 67 uczniów

        Klasy łączy się:

        I – oddzielna

        II z III – połączona

        IV z V – połączona

        Komitet Rodzicielski bardzo dobrze pracuje. Pomaga materialnie,
zakupił kałamarze i atrament. Na początek roku szkolnego przybyła
delegacja z cukierkami dla tych najmniejszych szczególnie.
Interesują się postępami uczniów i ich zachowaniem. W styczniu
zorganizował piękną choinkę i paczki. Fundusz zebrał z urządzonej zabawy.
W paczkach znalazły się po raz pierwszy przybory szkolne jak:
ołówki, bruliony, gumki, kredki, bloki rysunkowe oraz słodycze.
Znalazły się też paczki dla nauczycieli o zawartości: kolońska woda,
mydło, chusteczki do nosa.

    (…)

    Zarzycki był przewodnikiem nowoutworzonej drużyny harcerskiej.
W styczniu 1956 r. drużyny otrzymały nowe prawo harcerskie
i składały przyrzeczenia. Zarzycki dość dobrze ten dzień zorganizował.
Po uroczystym wspólnym przyrzeczeniu była herbata w świetlicy,
którą urządził Komitet Rodzicielski. Przewodn. gr. Rady Nar.
postarał się o stoły. Komitet zakupił taborety i ławki. Był początek świetlicy.
Na uroczystości obecni byli członkowie
Komitetu Rodzicielskiego – zarząd, oraz delegatka
Wydziału Oświaty – referentka przedszkoli.

    (…)

    Występami artystycznymi, rozdaniem świadectw z udziałem rodziców
rok szkolny zakończono.

    Szkoła obchodzi 10-lecie istnienia swego na oswobodzonych
Ziemiach Pomorza Zachodniego.”

Zakończenie roku szkolnego 1955/56.

Zakończenie roku szkolnego 1955/56.

(W środku nauczyciel Zarzycki i kier. szkoły Kobylińska.
Dalej po lewej i prawej stronie rodzice biorący udział
w uroczystym zakończeniu roku szkolnego.
W pozycji leżącej ob. Musiał Antoni i Wocha Tadeusz
– zarząd Komitetu Rodzicielskiego.)

    /fragment z kroniki szkolnej – 1956r. Monika Kobylińska/

Rok szkolny 1956/1957

„Szkoła podwyższona jeszcze o 1 stopień organizacyjny zaczyna pracować
z dniem 3.9.56r. Realizuje się program nauczania w zakresie klas I-VI.
o 2 etatach nauczycielskich. Klasy połączone są następująco:
kl I  z  II, III + IV, i V + VI.

Liczba dzieci wzrosła do 90.

        kl I    – 16 uczniów

        kl II   – 22

        kl III  – 20

        kl IV – 8

        kl V – 6

        kl VI – 17

        razem: 89 dzieci

    Praca trudna, klasy łączone i dość liczne. Zarzycki został zwolniony,
na jego miejsce Wydział Oświaty skierował nauczyciela Bryłę Romana,
absolwenta Liceum Pedagogicznego z Kielc.

……………………………………………………………………………………………….

Ważnym wydarzeniem dla uczniów, rodziców, nauczycieli i całej
społeczności lokalnej było oddanie do użytku nowego budynku
szkolnego w dniu 04.12.1995 roku. Dobudowano segment architektonicznie
dopasowany do starej szkoły i połączono budynki łącznikiem,
w którym znajduje się główne wejście do szkoły.

Na mocy Uchwały Rady Gminy z dnia 20.02.2001 roku nasza szkoła
stała się na okres roku szkolnego 2001/2002
Filią Szkoły Podstawowej w Dygowie.

W roku szkolnym 2001/2002 oddano do użytku salę komputerową
z dostępem do internetu, wyposażoną w serwer
i 6 komputerów uczniowskich.

Od 01.09.2002 r. Szkoła Podstawowa w Czerninie jest
samodzielną szkołą sześcioletnią.

Od 1990 roku do 2006 roku funkcję dyrektora szkoły (w roku szkolnym
2001/2002 – kierownika szkoły)  pełniła mgr Joanna Nowakowska.

Od września 2006 roku dyrektorem szkoły jest Jadwiga Puton.